Szukaj na tym blogu

niedziela, lipca 29, 2012

23.Ostatni dzień

*Perspektywa Kingi*
-Jakie ładne kamienice!- Liam wciąż komentował miasto. Praktycznie na każdym kroku. Nawet kupił sobie koszulkę z napisem "I love Polska". Dziewczyna ze sklepu po naszym wyjściu tańczyła taniec szczęścia, co wyglądało dość dziwnie, ale na Directioner- było to najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Ej, chłopaki...- wtrącił nagle Zayn przerażonym głosem.- Obawiam się, że nie mam grzebienia!
Mina chłopaków, moja i przechodniów- bezcenna. Oczywiście musieliśmy iść do pobliskiego kiosku po jakiś grzebień, bez tego się nie obyło. Spacerowaliśmy tak dobre 4 godziny. Czas z nimi spędzało się świetnie.
-Wiecie, wciąż nie mogę uwierzyć w to co zrobiliście. Kompletnie nie wiem jak tego dokonaliście. Jesteście wspaniali- zaczęłam po jakimś czasie.
-W końcu ma się ten talent, nie?- oj, Zayn. :D
-Tak, taaak, Zayn, no pewnie. Mówiliśmy, ze się uda. A my zawsze dotrzymujemy słowa- tak. Słowa dotrzymali. To nieprawdopodobne, ale rodzice podpisali kontrakt! Już jutro jadę do Londynu! Coś niesamowitego!
-Mu ty gadu gadu, a ja jestem głodny! Chodźmy coś zjeść. Padam- wtrącił Louis z znaczącym wzrokiem na chłopaków, nie wiem tylko dlaczego.Hmmm. However. No i okazało się, że nasze dzisiejsze spotkanie dobiegło końca. Zdecydowanym krokiem udali się w stronę hotelu. Jednak Niall zaproponował, że zawiezie mnie do domu. Rzecz jasna, zgodziłam się. Gdy pozostała czwórka zniknęła za rogiem wsiedliśmy do samochodu. Blondyn tak mnie zagadał, że dopiero po paru minutach spojrzałam przez okno.
-Niall, ale wiesz, że do mnie jest w drugą stronę, prawda? Musimy skręcić- powiedziałam zdezorientowana. Tylko się uśmiechnął. Po takiej reakcji wiedziałam, że wie co robi. Oj, te jego szalone pomysły...Ciekawa tylko byłam, gdzie w końcu jedziemy. Po chyba 20 minutach jazdy dojechaliśmy na miejsce, a mianowicie do pięknego parku Oliwskiego. Gdy zobaczyłam, gdzie jesteśmy zaśmiałam się pod nosem. Doskonale wiedział, że to moje ulubione miejsce w mieście. Weszliśmy przez bramę. Park był na prawdę cudowny. Idealnie przycięte krzewy, przeróżne gatunki kwiatów i drzew. Po prostu magia. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Atmosfera dzięki temu stała się jeszcze bardziej romantyczna. Nagle na naszej drodze przy wodospadzie pojawił się koc piknikowy z dużym koszykiem i stojąca na stojaku gitara. No tak! Czemu wcześniej o tym nie pomyślałam! Wszystko świetnie zaplanował. Na ten widok uśmiechnęłam się jeszcze bardziej (o i le tak się da).
-Napisałem dla ciebie piosenkę. Mam nadzieję, że ci się spodoba- powiedział z uśmiechem biorąc instrument do ręki. Jejku! Coś pięknego! Siedzieliśmy tam dobre 2 godziny nieustannie rozmawiając i śmiejąc się. Czas płynął nieubłaganie, ale w końcu kiedyś trzeba nadrobić te parę miesięcy. Nagle poczułam jakby kroplę wody na głowie. Później kolejną i następną i jeszcze jedną. No tak. Deszcz. Zawsze coś musiało nam przerwać.  Poza tym przyszedł strażnik i kazał nam wychodzić. Nie mieliśmy wyjścia. Przytuleni w deszczu, a raczej ulewie szliśmy powolnym krokiem gdańskimi ulicami. To był ostatni dzień w Polsce. Chciałam nacieszyć się miastem jak najwięcej, bo w końcu szybko tu nie zawitam. Po około godzinie spaceru doszliśmy do mojego domu. Nadal lało.
-haha, zapomnieliśmy o samochodzie- zaśmiałam się.
-O, faktycznie. No cóż, będzie musiał poczekać-również się zaśmiał lecz po chwili zamilkł. Staliśmy tak milcząc przed drzwiami dobre parę minut. Miałam wrażenie jakbyśmy byli coraz bliżej.
-Tęskniłem- wyszeptał wreszcie po czym delikatnie ujął moją twarz w swoje ciepłe dłonie.  I nasze mokre od deszczu usta złączyły się w pocałunku.


_______


Za wami kolejny rozdział. Krótki, bo krótki, ale jest. Po dłuugiej przerwie. Dziękuję Mrs.Styles za pomoc. :) Bez niej byłoby pewnie cienko. ;) Następny nie ukaże się szybko, bo mam remont i na ten czas wyjeżdżam. Jak tylko wrócę i podłączy się komputer, to zabiorę się za pisanie. :)


~Mrs. H.  xx


Oh, nie przesadzaj tak. To był tylko i wyłącznie twój pomysł. Ja tu nic nie pomagałam. :3
No i oczywiście zapraszamy na nasz "fejsbukowy" fanpage, poświęcony Kevinowi.
<klik>

I do następnego. :DD

~Mrs. Styles. xoxoo

sobota, lipca 14, 2012

Przerwa.

Cześć wam! :)
Jak już po części wiecie, Mrs. S. wyjechała na wakacje. W związku z tym zawieszamy blog na dwa tygodnie. Jednak, nie martwcie się, rozdziały w tym czasie będą pisane. Ale piszemy je oddzielnie i trzeba je ze sobą omówić. Jako że nie będę miała mozliwości wysłać "próbny rozdział", niestety w najbliższym czasie się nie ukaże. O wznowieniu (czyli jednocześnie nowym poście) dowiedzie się na twitterze:
_bigcarrot -ja :)
NagaShaaw - Mrs. S :3
Póki co, do zobaczenia za dwa tygodnie! :3

~Mrs. H xx :)

poniedziałek, lipca 09, 2012

22. Chyba już za późno...

*Perspektywa Kingi*
-Cóż kiciu, kolejny nudny dzień w domu. Jak myślisz, co tam u Oli i chłopaków?-  samotność i nuda skłoniła mnie nawet do rozmów z kotem. "Dobra. Trzeba wziąć się w garść. Nie pojechałam, trudno, muszę się teraz zabrać za naukę. W sumie, to nie muszę. Umiem wszystko, nawet opanowałam materiał na przód. Z resztą,rodziców i tak nie ma, więc mogę się obijać. "- nie ma to jak monologi w myślach. Otworzyłam książkę gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Hmm. Kto to mógł być? Mama i tata przecież dopiero niedawno wyjechali. Słysząc dźwięki z zewnątrz doszłam do wniosku, że nie jest to jedna ani nawet dwie osoby, powiedziałabym raczej, że grupka ludzi. Nawet nie spoglądałam przez szybkę, ważne było, że ktoś   w ogóle przyszedł. Zamurowało mnie. Przed domem stało bowiem pięciu znajomych chłopaków. Tak, to byli oni. Harry, Louis, Liam, Zayn i Niall. Oczywiście nie obyło się bez wieelkiegoo misiaaka na powitanie. Jak mi tego brakowało! A szczególnie Nialla... Pisaliśmy codziennie (i prawie cały dzień ;)) ale to nie to samo co widzieć się na żywo. A teraz siedział z resztą w salonie z wielką poduszką na kolanach z... ze mną? Hmm. Miło, choć dziwnie, ale w końcu ja miałam pidżamę z napisem "I love my Leprechaun".
-Jejku. Stęskniłam się za wami! I to jak! Co powiecie ciekawego? Jak tam w Londynie?- miałam mnóstwo pytań, ale jedno było najważniejsze- A, i gdzie jest Ola? Chowa się gdzieś pewnie w ogrodzie, co?- zaśmiałam się. Jednak z miny chłopaków wywnioskowałam, że nie przyjechała.
-Jest chora. Miała wysoką gorączkę. Wiesz jaka jest, wręcz wypchnęła nas z domu żebyśmy do ciebie przyjechali, a raczej po ciebie..- o dziwo głos zabrał Harry. W sumie, to nie o dziwo. O związku z Olą dowiedziałam się jako pierwsza, bo znałam jego zamiary przed wszystkimi. A doskonale wiedziałam jak przyjaciółka tego pragnie. No i proszę, jak pięknie.
-No tak. Cała ona- zaśmiałam się.- Ale..zaraz, zaraz, jak to PO MNIE?
-Normalnie, po prostu- zaczął Zayn.- Przyjechaliśmy tu PO CIEBIE i nie mamy zamiaru wracać do Londynu BEZ CIEBIE- kontynuował z uśmiechem.
-No chyba żeście powariowali?! Miło, na prawdę, jesteście kochani i w ogóle cudownie z waszej strony, ale przecież wiecie co myślą o tym moi rodzice. Oni są nie do złamania, nic ich nie przekona- zrezygnowana usiadłam obok chłopaka, który na pocieszenie mnie przytulił. Liam wstał ab być bardziej widoczny.
-Słuchaj, nie po to przylecieliśmy tutaj abyś została w domu. Spokojnie, mamy dar przekonywania...
-Ta. Szczególnie wtedy jak chciałeś przekonać Paul'a żeby pozwolił- przerwał Lou. Jak zwykle poprawiał wszystkim humor. Liam posłał mu złowieszcze spojrzenie, jednak kontynuował dalej.
-Na pewno się uda. My już o to zadbamy. Spokojnie możesz iść się pakować- w jego głosie słychać było pewność wypowiadanych słów. Jednak czy pojadę do Londynu- nie byłam tego taka pewna, choć w głębi duszy tliła się iskierka nadziei. Nagle usłyszeliśmy dźwięk klucza w drzwiach. Ukazali nam się rodzice. "No nie. "- pomyślałam.
-Cz..cześć! Już jesteście- uśmiechnęłam się aby odnieść wrażenie jak gdyby nic się nie działo.
-Tak-usłyszałam tylko oschłą odpowiedź. Od czasu rozmowy o wyjeździe atmosfera w domu nie była za dobra. Praktycznie się do siebie nie odzywaliśmy.
-Widzę mamy gości-uhh. nienawidzę tego ich pustego tonu!
-Tak! Mamo, tato, chciałam wam przedstawić chłopaków z One Direction: Liama, Louisa, Harrego, Zayna i Nialla, mojego chłopaka- zapoznali się. hmm. Nie usłyszałam żadnych docinek od rodziców, a nawet uśmiechali się! Tylko trudno było stwierdzić, czy był to prawdziwy uśmiech... W każdym bądź razie póki co nie zapowiadało się źle. Zasiedliśmy w ósemkę w salonie. Niepokojąco milcząc. Chwilę ciszy przerwał Liam:
- Podejrzewam, iż państwo mogą się pewnie jedynie domyślać w jakim celu przyjechaliśmy. Jesteśmy tu, ponieważ chcielibyśmy porozmawiać o kontrakcie z pańską córką. Ma ogromny talent i nie ukrywamy, to właśnie jej głosu potrzebujemy na nowej płycie..
Nie dokończył jednak, bo przerwał mu mój kochany tata.
-Tak, domyślamy się, ale zawsze możecie znaleźć kogoś innego. Ona musi zająć się nauką, a nie bawić się w  nagrywanie jakiś płyt! Poza tym, chyba znacie już naszą opinię na ten temat, który się nie zmieni.
W oczach wszystkich pięciu widać było swego rodzaju szok i niedowierzanie. Liam jednak zachowywał cały czas spokój.
-Proszę pana, z tego co mi wiadomo jest na przód z materiałem i to nie o dwa czy trzy tematy, a o dwa miesiące! Poza tym nikt nie nadaje się na tą płytę tak jak ona. Muszą państwo wiedzieć, że oznacza to ogromnie dużo dla nas i przede wszystkim Kingi.
-A wiecie jak ważna jest nauka? Co ona bez niej zrobi? Wróci tu po tej waszej płycie i co dalej? Bez wykształcenia nic nie osiągnie. Marzenia mogą poczekać- ojciec był jak zawsze zawzięty, nie dawał za wygraną.
-TATO! Czy ty słyszałeś że jestem o dwa MIESIĄCE do przodu! Do jasnej anielki, zrozum w końcu, że to moja jedyna szansa! Jedyna okazja na spełnienie marzeń! Ale nie, bo dla was nie liczy się to co czuję, co myślę, ważniejsza jest szkoła! A może pomyślałbyś czasem o mnie, co?! - w końcu nie wytrzymałam i ze łzami w oczach wbiegłam na górę zatrzaskując za sobą drzwi do pokoju. Nie miałam pojęcia co teraz będzie. Miałam tylko nadzieję, że się tam nie pogryzą. Wszystko było w rękach chłopaków, choć na najspokojniejszych nie wyglądali. Wsadziłam słuchawki na uszy, żeby tylko nic nie słyszeć. Nie wiem nawet kiedy, zasnęłam jak dziecko.

Obudziło mnie lekkie szturchanie. Nade mną siedziało pięciu chłopaków. Zdjęłam słuchawki i usiadłam na łózko. Miałam złe przeczucia.
-Kinga, mamy dla ciebie pewną wiadomość- oznajmił poważny jak nigdy Zayn. Niall dla dodania otuchy wziął mnie za ręce. Nie miałam zielonego pojęcia jakiej "wiadomości" mam się spodziewać. Wiedziałam jednak, że na pewno chodzi o wyjazd..
.

______________
Cześć wam! Już dosyć dawno mnie nie było, ale juz jestem z nowym rozdziałem. :) Osobiście, chyba nie za dobry, ale mam nadzieję że wam się spodobał. :) Jak już wcześniej napisano, to opowiadanie powoli dobiega końca, niestety. Ale mam w zanadrzu jeszcze dwa blogi, którymi teraz bd mogła się w pełni zająć, bo teraz na razie mają przerwę. ;) (jeśli chcecie link, piszcie :D) Oprócz tego mamy stronę o Kevinie i Lou :  http://www.facebook.com/thepigeonkevin  oczywiście zachęcam do lajkowania i udostępniania! :D W komentarzu dajcie znać, co myślicie :) Nie ukrywam, miło b było zobaczyć w końcu jakiś komentarz. Myślę, że nowy rozdział ukaże się w okolicach 13 lipca, później będzie mała przerwa, ale jesli dacie twittera w kom., to dostaniecie informację o nowym :) Hmm. Chyba muszę ograniczyć buźki ...;D 
~Mrs. Horan xx

sobota, lipca 07, 2012

21. Plan


*Ola*
Wracaliśmy zalanymi uliczkami Londynu. Choć deszcze już od pewnego czasu nie padał, na ulicach znajdowało się wiele kałuż. Przeskakiwaliśmy przez  nie, zachowując się jak małe dzieci. Naszych śmiechów, kuksańców, tańców nie było końca. W towarzystwie Harry’ego czułam się sobą. Nie musiałam udawać kogoś, kim nie jestem. Nie interesowało nas, że w każdym momencie zza drzewa mogła wyskoczyć grupka paparazzich, żerujących tylko tzw. „wpadkach” gwiazd. Liczyła się tylko nasza wzajemna obecność.
Po kilkunastu minutowej zabawie, oboje odczuliśmy zmęczenie. Harry złapała mnie za rękę, wzbijając we mnie wzrok, jakby chciał zapytać „nie masz nic przeciwko?”. W odpowiedzi rzuciłam chłopakowi promienne spojrzenie, na które w oczach Harry’ego pojawiły się małe iskierki. Dalszą drogę do domu spędziliśmy na rozmowach o … Kindze? Tak. Opowiedziałam mu tą całą historie, związaną z naszym przylotem do Londynu. O tym, dlaczego rodzice przyjaciółki nie zgodzili się na nagranie płyty. Harry wydawał się bardzo poruszany moją opowieścią. Kingę traktował jako jedną ze swoich najbliższych przyjaciółek, więc dlatego chciał spełnić jej marzenie.
-Harry, masz jakiś pomysł?- zapytałam, gdy w oczach chłopakach ujrzałam iskierki. Zapewne miał jakiś plan.
-Wszystko w swoim czasie-wyszeptał do mojego ucha z nutą tajemniczości w głosi, dochodząc do kompleksu.
Bezszelestnie wślizgnęliśmy się do mieszkanie, aby nikt nie nas nie mógł usłyszeć. Było już po 23.00, a Liam prosił, żebym nie wracała tak późno. Chciałam coś powiedzieć, lecz Harry uprzedzając mą myśl, położył palec na moich ustach, który miał oznaczać tzw.”ciszę”. Lecz wchodząc po schodach, ujrzeliśmy Nialla wychodzącego ze swojego pokoju z pustą miską … czegoś? Właśnie, czego. Zapewne chciał nią zapełnić popcornem,  ponieważ z jego pokoju dobiegała melodia czołówki „Titanica”? Robiło się coraz dziwniej. Staliśmy w osłupieniu przez chwilę. Widziałam jego wzrok, spoczywający na naszych złączonych dłoniach, a jego mina wyrażała tzw. „WTF”. Wszyscy czuliśmy się niezręcznie. Spojrzałam na Harry’ego, lecz ten również nie wiedział co robić. W takich sytuacjach,  przydawało bo się koło ratunkowe… -Oh, wiedziałam !-wykrzyknął nagle Nialler, upuszczając puste naczynie. Był rozradowany i uśmiechnięty. Szybko podbiegł do nad, mocno nas przytulając. Myślałam, że jego reakcja będzie zupełnie odwrotna, lecz ten uśmiechał się jak nigdy dotąd.
-Niall, czego się drzesz. Miałeś iść po ten pop…- z pokoju Nialla ponownie wyszła jakaś osoba. Biała piżama w małe, pomarańczowe marchewki mogła tylko należ do jednej osoby. Wiecznego dziecka,  Louis’a Tomlinson’a.  Mimika chłopaka wyrażała to samo co jego kolegi na początku, lecz po chwili również się rozpromienił. Następnie pozostała dwójka wyszła z pokoju, lekko zdezorientowana całą sytuacją.
-To wy..wy tak oficjalnie?- wydukał po chwili Zayn, nie kryjąc swojego zdziwienia.
-Nie, na żarty-odpowiedziałam mimowolnie. Po chwili wszyscy wybuchliśmy donośnym śmiechem. Nawet Liam nie krył swojego zadowolenia. Nawet nie myślałam, że oni wszyscy przyjmą to w taki sposób. Byłam naprawdę szczęśliwa.
-A, i musimy szybko o czymś porozmawiać-odparł Harry, po licznych uściskach.-To naprawdę ważna… -Przepraszam bardzo, ale najpierw muszę pilnie porozmawiać z twoją dziewczyną-przerwał mu Horan, wciągając mnie do jego pokoju.
Pomieszczenie było bardzo przytulne. Wszelkie plakaty, obrazy nadawały mu bardzo ciepły akcent. Spoczęłam na łóżku chłopaka, wbijając wzrok, w dużą białą poduszkę z nadrukiem… Kingi? Tak, chłopak miał nadruk ze swoją dziewczyną, przedstawiający jedną z prób w czasie XFactora. Spojrzałam na chłopaka, a ten mimowolnie się zarumienił. Widocznie musiał spostrzec, że przyglądałam się jego „pamiątce”.
-No to tego…- rozpoczął po Niall, drapiąc się po głowie-co słychać u Kinigi?
AA. To tak go gryzło. Chciał po prostu dowiedzieć się co słychać u jego dziewczyny. Uśmiechnęłam się szczerze do chłopaka i opowiedziałam mu, co działo się przez następną część wakacji. Widziałam, jak  na twarzy Horan’a malował się uśmiech, gdy za każdym razem wymawiałam imię przyjaciółki. To było takie.. słodkie.
-Dobra, chodźmy już, bo twój Harry będzie się wkurzał, dlaczego nas jeszcze nie ma-odparł Niall, gdy wszystko dogłębnie mu opowiedziałam-A ty w ogóle wiesz, co on od nas chce ?
- „Wszystko w swoim czasie”- zacytowałam tajemniczo swojego chłopaka, i pociągnęłam Horana w stronę salonu, gdzie odbywało się „zebranie”
                                                                                
-To jak wszystko, mamy rozplanowane?- zapytał Harry, trzymając w ręku notatnik i laptop, po kilkugodzinnym rozpracowywaniu jego pomysłu. Chłopak wpadł na doskonały plan, aby ściągnąć Kingę do Londynu.
-Pamiętajcie, aby ustawić budziki na 6.00… choć chyba wam się to nawet nie opłaci, bo powoli zbliża się trzeci-oznajmił ironicznie Liam, kierując się w stronę łazienki.
-Ale jak to, o 6.00?-zaptał oburzony Malik- Mi dwie godziny zajmuje ułożenie swoich pięknych włosów, a co dopiero jeszcze pomyśleć o czasie na pakowanie-odpowiedział, kładąc ręce na biodrach, udając małą księżniczkę. Nie powiem, wyglądało to komicznie.
-Tym razem, twój przyjaciel, w postacie lustra, będzie musiał wytrzymać kilka dni bez ciebie-odparł roześmianie Lou, klepiąc Zayn’a po ramieniu-Wytrzymasz. 
Po chwili wszyscy opuścili salon, tylko ja z Harry’m zostaliśmy w pokoju. Czując, że powoli odpływam w objęcia Morfeusza, pocałowałam chłopaka „na dobranoc”, mimowolnie wtulając się w jego ciało, zasnęłam jak małe dziecko.
                                                                                   *
-Hej, pora wstawać –usłyszałam ciepły głos jakiejś osoby, nie mogąc wybudzić się ze snu. Delikatnie przetarłam oczy dłońmi, a widok, który po chwili ujrzałam lekko mnie przestraszył. Leżałam w dwuosobowym łóżku, okryta białą kołdrą. Na ścianach wisiały plakaty, w tym zespołu „Coldplay” oraz fotografie, przedstawiające koncerty w różnych miejscach. Dopiero po pewnym czasie, dotarło do mnie, że znajdowałam u Harry’ego. Może to dziwne, ale nigdy nie byłam w jego pokoju.
Ale…
-Zaniosłem ci tutaj, po tym jak zasnęłaś w salonie-oznajmił mimowolnie, jakby czytał w moich myślach, i wiedział o co chciałam zapytać.
Następnie spojrzałam na zegarek. 6:47.O nie. Miałam 13 minut do przyjazdu naszego busa, który odwoził nas na lotnisko. Szybko wyślizgnęłam się z łóżka… lecz coś było nie tak.
-Ola, co się dzieje ? –zapytał zaniepokojony Harry, łapiąc mnie przed upadkiem.
-Moja głowa i …  - odparłam odruchowo, łapiąc się za gardło. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co się dzieje.
-Czekaj… ty masz gorączkę-powiedział Harry, trzymając dłoń na moich czole-Połóż się, a ja zaraz zawołam Liama.
Bez wahanie wykonałam polecenie chłopaka. Po chwili w moim pokoju pojawiła się całe One Direction, z minami bynajmniej posępnymi.
-No, tak-odrzekł po czasie Liam, odbierając ode mnie termometr-38,2. Jesteś chora…
-Ale przecież za kilkanaście minut mamy lot do Polski!- przerwałam, a w moim głosie, można było wyczuć nutę odburzenia- My musimy tam lecieć!
-No niestety, będziemy musieli odwołać i przenieść na inny termin naszą podróż-powiedział beznamiętnie Horan, wbijając wzrok w ścianę. Cała piątka przytaknęła. Lecz wiedziałam, że Niall bardzo chciał zobaczyć Kingę…
-Nie, na pewno tak nie zrobimy-niemalże krzyknęłam, przez co głowa i gardło jeszcze bardziej zaczęło mnie boleć-Mam inny pomysł. Wy zostawicie mnie tutaj, a sami polecicie do Polski.
-Nie ma mowy-odparł stanowczo Daddy- nie możesz zostać sama. Jesteś chora.
-Jezu-burknęłam, wywracając oczami-Zostaw mi jakąś wizytówkę do lekarza. Zadzwonię, on do mnie przyjedzie, zapisze jakieś leki, i wszystko będzie w porządku. A wy będziecie już wtedy wraz z Kingą w Londynie.
-Przecież nawet Eleanor i Danielle będą mogły zaopiekować się OlĄ-dodał jeszcze Louis. Wbiłam wzrok w Liam’a, robiąc przy tym maślane oczka i oczekując na jego odpowiedź. Zaśmiał się tylko pod nosem, i oznajmił, że idzie poszukać numeru telefonu do lekarza, no co wszyscy odetchnęli z ulgą.
                                                                                 *
-Wiesz, że to wszystko moje wina. Ponownie-odrzekł smutno Harry, leżąc obok mnie, czekając na przyjazd Busa-To ja wyrzuciłem tą parasolkę i przez to cała zmokłaś. Znów zachowałem się idiotycznie.
Spojrzałam na chłopaka z politowaniem.
-Naprawdę nie interesuje mnie to, że się przeziębiłam. Była to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu, i z pewnością była tego warta- odpowiedziałam radośnie, no co Harry’em odruchowo poprawił się humor. Przybliżył się do moich ust, chcąc mnie pocałować….
-Ej, gołąbeczki, właśnie Bus przyjechał …Oj, chyba w czymś przeszkodziłem- powiedział ironicznie Louis, wpadając do jego pokoju-A, i Ola. Za kilka minut przyjadą Eleanor i Danielle. No i to od  Liama-powiedział kładąc na szafce nocnej karteczkę z numerem do lekarza-Radziłbym się pospieszyć- odpowiedział na odchodne, wychodząc z pokoju.
-Ale jeśli tylko chcesz, mogę zostać. Oni sobie tam beze mnie z pewnością poradzą-odparł Harry, stojąc przede mną z kilkoma dużymi walizkami.
-Nie, jedź. Inaczej rodzice Kingi się nie zgodzą. Muszą zobaczyć całą waszą piątkę- odpowiedziałam radośniE, wyślizgując się z łóżko. Chłopak na pożegnanie uścisnął mnie jak najmocniej potrafił, a ja przelotnie go pocałowałam. Po chwili, ujrzałam jak znikał za drzwiami, posyłając na odchodne markowy uśmiech.  

-Ale jeśli tylko chcesz, mogę zostać. Oni sobie tam beze mnie z pewnością poradzą-odparł Harry, stojąc przede mną z kilkoma dużymi walizkami.
-Nie, jedź. Inaczej rodzice Kingi się nie zgodzą. Muszą zobaczyć całą waszą piątkę- odpowiedziałam radośniE, wyślizgując się z łóżko. Chłopak na pożegnanie uścisnął mnie jak najmocniej potrafił, a ja przelotnie go pocałowałam. Po chwili, ujrzałam jak znikał za drzwiami, posyłając na odchodne markowy uśmiech.  
___________________________
Witajcie. :3
Mamy już 21 ROZDZIAŁ. Wow, jak ten czas szybko płynie. :)
Powoli będziemy zakańczać nasze opowiadanie. Lecz nie martwcie się, z 2-3 rozdziały + epilog na pewno się pojawią.
Jeżeli chcecie być powiadamiani o nowych, w komentarzach pozostawcie swoje twittery.
A to są nasze:
@_bugcarrot_  <--- Mrs. Horan
@NagaShaaw     <-- Ja. ;)
No i zapraszam do lajkowania naszej strony na fb poświęconej KEVINOWI: 
Strona o Kevinie. :3 <klik>
Do następnego ! :D

BTW. Dalsze wątki będzie wreszcie zamieszczać MRS.HORAN.<3
Wyjeżdżam niedługo na wakacje, więc w moim wykonaniu pojawi się jeszcze tylko epilog. :(

~Mrs. Styles . :3