Szukaj na tym blogu

niedziela, czerwca 10, 2012

17. Szkoła


*Ola*
DRYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYŃ. Ugh. Cholerny budzik. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. 8:30. „Pora wstawać” ,stwierdziłam. Ciepłe promyki letniego słońca przebijały przez moje okno, wprowadzając mnie w stan błogości. Leżałam w ciepłym łóżku, zawinięta w kwiaciasty koc i mając pod głową ulubionego jaśka. Lecz najważniejsze było to, że znajdowałam się we własnym łóżku. Nareszcie byłam w domu.

Po chwili, leniwie zwlokłam się z łóżka. Szybko odbyłam poranną toaletę i ubrałam się.  Wchodząc do kuchni, z myślą zrobienia sobie śniadania, ujrzałam przyczepioną do lodówki karteczkę. Po charakterze pisma stwierdziłam ,że adresatem listu była mama. Oznajmiła w nim, że wróci dziś z tatą później, i mam się nie martwić. Poprosiła mnie również, abym zrobiła rutynowe zakupy w pobliskim sklepie.
Ugh. Nie chciałam dziś wychodzić z domu. Miałam ochotę tylko na spotkanie z Kingą…
W tym właśnie momencie, nie wiedząc dlaczego, przypomniałam sobie, że muszę zatelefonować do przyjaciółki. Prędko pobiegłam do telefon i umówiłam się z nią. Następnie zjadłam lekkie śniadania i pognałam w stronę parku.
                                                                              *
-Jak się masz ?-zapytała przyjaciółka, przytulając mnie na powitanie-Już lepiej ?
Odpowiedziałam tylko wymownym uśmiechem. To chyba wystarczyło, aby opisać całą tą sytuację. Rozmawiałyśmy jeszcze przez jakąś chwilę, lecz przerwał nam dźwięk dzwonka telefonu Kingi. Przyjaciółka musiała się zbierać, ponieważ przyjechała do niej ciocia. Żegnając się, oznajmiła również, że najprawdopodobniej spotkamy się w nowym roku szkolnym, ponieważ po wyjeździe cioci, sama wybiera się na upragnione wakacje. Troszeczkę mnie to przybiło, wiedząc, że przez najbliższe 3 tygodnie, nie spotkam się z przyjaciółką. Posłałam jej ponownie radosny uśmiech, i skierowałam się w stronę sklepu, w którym miałam zrobić „rutynowe” zakupy.

3 tygodnie póżniej…
Drogi Pamiętniku!
Bardzo cię przepraszam, że tak długo nie pisałam. Szczerze powiedziawszy, nic od mojego przyjazdu do Polski ,ciekawego, się nie wydarzyło. Nadal nie porozmawiałam z moimi rodzicami na temat kontraktu w Londynie. Po prostu… mam negatywne przeczucia…
Nie, stop. Dziś muszę z nimi pogadać. Przecież to już ostatnia szansa. Chłopacy sami powiedzieli, że decyzje mamy podjąć do połowy września.
Właśnie. Dziś pierwszy dzień szkoły. Tzn.2 września.  Sama nie wiem jak to będzie. Myślę, że ludzie będą plotkować na nasz temat. Chodzi mi, o mnie i o Kindze. Kilka dni temu dowiedziałam się, że do sieci wpłynęły nasze zdjęcia z chłopakami. Nawet te, na których ja z Harrym…


-Ola, Kinga po ciebie przyszła. Ruszaj się, bo biedna dziewczyna nie będzie tam na ciebie latami czekać!- krzyknęła moja mama, wybijając mnie z nurtu pisania. Szybko schowałam pod poduszkę pamiętnik, narzuciłam na plecy plecak i pognałam w stronę wyjścia.

Szłyśmy pustymi uliczkami w stronę szkołę. Szczerze, to czego innego mogłam się spodziewać. Było przed 7.00. Większość ludzi o tej porze śpi. Oczywiście nie licząc ludzi, którzy pracują …
 -I jak, rozmawiałaś z rodzicami?- ponownie zapytała przyjaciółka z lekką irytacją w głosie. Nawet nie słyszałam, kiedy zadała to pytanie po raz pierwszy. Nic nie odpowiedziałam, spuszczając wzrok i wpatrując się w moje trampki. Reakcję Kingi mogła przewidzieć. Spiorunowała mnie wzrokiem. Już kilka razy prosiła mnie, żebym nareszcie z nimi porozmawiała. Lecz sama też nic nie mówiła, co było dla mnie po części dziwne. Już chciałam się jej o to zapytać, ale nie wiedząc w jaki sposób, stałyśmy już przed wejściem do szkoły. Mimowolnie na siebie spojrzałyśmy. Przeczuwałyśmy, że ten dzień może nie należeć do przyjemnych…

Przepychałam się przez zatłoczony korytarz szkolny. Co chwilę jakaś dziewczyna bądź chłopak, przygniatał nas swoim plecakiem, robiąc przy tym słodką minkę i posyłając nam „przepraszające” spojrzenie. Na szczęście, nikt chyba nie oglądał brytyjskiego xfactora, a tym bardziej nikt nie przeglądał zdjęć, od których huczało w Internecie. Wszyscy zachowywali się normalnie, czyli tak jak zawsze w stosunku do nas. Lecz nasza radość nie mogła trwać wiecznie. Przed salą od historii, zastąpiła nam drogę szkolna `sweet grupcia` na czele z blondynką o imieniu Asia. Ubrana była bynajmniej dziwnie. Jej obcisła różowa bluzka z wieeelkim dekoltem, do tego białe rurki i dziwne, kilkunasto centymetrowe szpilki, sprawiały, że wyglądała komicznie. I ten makijaż. Po prostu jakaś tapeta. Nawet na imprezę tak bym się nie umalowała, a co dopiero pomyśleć w szkole. Nie żebym oceniała ludzi po wyglądzie. Jej charakter był jeszcze gorszy. Podobny do skrzyżowania modliszki i muchy końskiej. Nigdy nie widziałam osoby, która krzywdziła każdego, kogo spotka na swojej drodze….
-No to widzę, że chcecie podbijać świat, tymi swoimi marnymi głosikami?- zapytała, a nawet oznajmiła Asia, tym swoim ironicznym głosem, na co cała jej paczka zawtórowała donośnym śmiechem. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie chciałam już pierwszego dnia szkoły, wyprowadzić się z równowagi. Lecz dziewczyna ponownie zabrała głos.
-Widziałam te wasze zdjęcia z tym sławnym boysbend`em. Czekajcie, jak oni się tam nazywali? Aa, tak One Direction. Nie myślałam, że któremuś z nich, mogą się spodobać takie jak wy…- zmierzyła nas wzrokiem. Czułam, że zacisnęły mi się pięści. Ukradkiem spojrzałam na przyjaciółkę. Jej wyraz twarzy nie wyrażała żadnych emocji. Podziwiałam ją za to. Po chwili ponowni usłyszałam ten piskliwy głosik-Albo wy ich tak omotałyście wokół palca. A i Ola…- wskazała palcem na mnie- ty nie pasujesz do Harrego. Ktoś taki jak on, powinien znaleźć sobie bardziej wartościową osobę.
W tym momencie do oczu napłynęły mi łzy. Nie wytrzymałam. Z moich oczu płynęła rzeka łez. Na szczęście moja przyjaciółka szybko to zauważyło , zasłoniła mnie swoim ramieniem i stanęła naprzeciw Aśki.
-Zamknij się do cholery!- krzyknęła, tak że wszyscy uczniowi w szkole, zdołali ją usłyszeć.
-A co, grozisz mi?!- zapytała z krzywym uśmiechem.
Dzieliło je zaledwie kilka centymetrów. W pewnym momencie pomyślałam, że zaraz wszczął tak zwaną „solówkę”….
-Przepraszam dziewczęta, czy mogłybyście zająć już swoje miejsca? Lekcja się właśnie zaczęły-powiedziała nauczycielka wchodząc do klasy. Kinga automatycznie spuściła wzrok, odwróciła się od dziewczyny, łapiąc mnie za ramię, zaprowadziła do ławki. Usłyszałyśmy jeszcze głośne „Pff” grupki, lecz pani od historii dogłębnie spiorunowała ją wzorkiem.
Po chwili przyjaciółka podsunęła w moją stronę karteczkę .

„Wszystko w porządku już?”

Na znak, że już lepiej,  posłałam jej radosny uśmiech i pogłębiłam się w nowym temacie z historii.

Lekcje dłużyły się niemiłosiernie. Po lekcji historii miałyśmy zajęcie w Sali od chemii. Oczywiście, nauczycielka wpierw zrobiła nam kilkunastominutową kartkówkę z materiału z poprzedniego roku. Pech chciał, że na sprawdzianie były takie pytania, na jakie nie znałam odpowiedzi. Na następnych lekcjach nauczycieli również musieli przeprowadzić testy. 
-Wiesz, że dziś musisz porozmawiać z rodzicami- oznajmiła ponownie Kinga, podczas drogi powrotnej do domu. Nic nie odpowiedziałam. Rozstałyśmy się w milczeniu, wymieniając się tylko wymownymi spojrzeniami.

-Ale dlaczego ?!Dobrze wiecie, że to było jedno z moich największych marzeń!- wrzasnęłam najgłośniej jak potrafiłam ze łzami w oczach. Właśnie przeprowadzałam rozmowę z rodzicami na temat kontraktu płytowego. Dla nich, moje marzenia oczywiście się liczyły. Ale nie wiedzieli również, że mój wyjazd do Londynu, ma również inne przyczyny. Harry…
-Nigdzie nie pojedziesz! Szkoła jest najważniejsza! Jak będziesz miała odpowiednie wykształcenie,  to wtedy możemy o tym porozmawiać! Będziesz jeszcze miała czas, aby pobawić się w piosenkareczkę!- krzyknął ojciec. „Piosenkareczkę” to słowo najbardziej mnie zabolało. Dobrze wiedział, że to było moim marzeniem od zawsze. Być tą cholerną „piosenkareczką”. Jedyną nadzieją została moja mama. Spojrzałam jej prosto w oczy. Lecz ona też propagowała zdania ojca. Przeszyłam ich wzrokiem, wybiegłam z salonu w stronę swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami. Rzuciłam się na łóżko, tłumiąc swój płacz w poduszce. „Dlaczego oni to zrobili? Nie chcę mojego szczęścia? Nie chcą, żebym czuła się szczęśliwa?”Te pytania ciągle przewijały mi się w mojej głowie. Może, gdyby wiedzieli co jest moją główną przyczyną wyjazdu do Londynu… Nie, wtedy to by na pewno się nie zgodzili. A w szczególności tata. Żeby dla jednego chłopaka, rzucić wszystko…
-Kochania, wszystko w porządku?- zapytała mama, wchodząc bezszelestnie do mojego pokoju i wytrącając mnie z rozmyślań. Nie miałam ochoty z nią rozmawiać. Byłam wściekła nie chciałam nikogo widzieć. Posłałam jej tylko złowrogie spojrzenie, na znak, że chcę zostać sama. Lecz rodzicielka nie dawała za wygraną. Usiadła koło mnie na łóżku, głaszcząc mnie po głowie, i rozpoczęła swój monolog.
-Olu, wiesz że możesz mi o wszystkim powiedzieć?- spojrzała mi prosto w oczy- Twój wyjazd do Londynu nie jest związany tylko z kontraktem, prawda ? Chodzi o tego…- zawahała się przez chwilę- o tego… chłopaka, Harrego. Twoja matka nie jest aż tak zacofana, żeby nie potrafić korzystać z Internetu. Widziałam te zdjęcie. Ty się po prostu… zakochałaś-powiedziała promiennie.
Do moich oczu napłynęła kolejna fala łez. Nie potrafiłam wydusić z siebie ani słowa. Wiedziałam, że moja rodzicielka zna mnie lepiej niż ktokolwiek. Mogłam się porozumiewać bez słów. Wyczytała z mojego wyrazu twarzy, że jest mi ciężko. Wtuliłam się w jej ramię, rzewnie płacząc. Po kilkunastu minutach mama ponownie zabrała głos.
-I tatą się nie przejmuj. Przekonam go na ten wyjazd. Moja zgoda jest przecież najważniejsza- oznajmiła promiennie, co wywołało na mojej twarzy delikatny uśmiech- a teraz idź już spać. Dobranoc kochanie.
Wychodząc z pokoju, rzuciła jeszcze wesołe spojrzenie i zamknęła drzwi. No tak, zbliżąła się już powoli północ. Chciałam się już położyć spać, lecz przypomniałam sobie, że muszę napisać przyjaciółce o tej radosnej nowinie. Pisząc sms’a, nie wiedząc kiedy zasnęłam, lecz zdążyłam na szczęście kliknąć przycisk „wyślij” i odpłynęłam w objęciach Morfeusza.
                                                         _____________________
Hello Everyone !
No to nowy rozdział gotowy. Miejmy nadzieję, że się Wam spodoba. Jest on najdłuższy, jaki do tej pory pojawił się na blogu.
Pozdrawiam i zachęcam do KOMENTOWANIA. :)
~Mrs. Styles

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz