Szukaj na tym blogu

wtorek, kwietnia 24, 2012

2.Koncert

*Kinga*


Gdy nadchodził wieczór byłyśmy strasznie podekscytowane. To nie były zwykłe bilety, ale bilety z przepustką na spotkanie!!! Na miejscu byłyśmy już o 19:00, choć koncert miał zacząć się za półtorej godziny. Już o tej porze było mnóstwo ludzi, również nie mogących opanować się ze szczęścia. Ok. 30 minut zajęło nam wejście na płytę. Jakoś wepchałyśmy się tuż przed scenę. Directionerzy byli strasznie fajni. Czekaliśmy na chłopaków śpiewając sobie ich piosenki. W pewnym momencie miałam nawet wrażenie, że Harry zajrzał zza sceny i z uśmiechem się nam przyglądał.


*
Punkt 20:30. Światła zgasły. Wszyscy zaczęli piszczeć i krzyczeć. Tylko my stałyśmy jak kołki, bo nic nie ogarnęłyśmy. Słychać wstęp do WMYB. Kotara opada. Ukazują się oni! Harry, Niall, Louis, Zayn i Liam byli dosłownie na wyciągnięcie ręki!!! Solówka Hazza- cudo! Moments, Up all night, One thing, More than this, Gotta be you, Stand up, Another world, Torn, Stereo Hearts i Na na na minęły strasznie szybko. Z mega bananem na twarzy prześpiewałyśmy calutki koncert. Coś wspaniałego. Zobaczyłyśmy, a nawet usłyszałyśmy ludzi, których podziwiamy! Nie mogłam w to uwieżyć! Miałam wrażenie, że Niall od czasu do czasu na mnie zerkał, a Harold na Olę podczas solówki do WMYB. Chłopacy podziękowali nam za wieczór i zeszli ze sceny. Ale to nie było wszystko. Ten wieczór jeszcze się nie kończył. Bynajmniej dla nas. Czekało nas bowiem jeszcze spotkanie. Miałyśmy dla nich bransoletki z muliny (bo nic innego nam do głowy nie przyszło). Stojąc podekscytowane pod drzwiami w kolejce widziałyśmy wychodzące albo zapłakane, roześmiane, rozmarzone dziewczyny. Wyglądały jak wariatki, ale w sumie same nie wiedziałyśmy co powiemy, a nawet czy cokolwiek powiemy...Byłyśmy ostatnie, więc miałyśmy czas na przemyślenie. Widziałam skupioną Olę, która coś powtarzała. Była jak zwykle przygotowana. 
No i stało się. Koniec kolejki. Nadeszła nasza kolej.
-Ola, weź otwórz!-powiedziałam przejęta.
-Nie, ty!-odpowiedziała cała poddenerwowana.
-Dobra. Papier, kamień i nożyce!-nie wiedziałam co robić.
Wypadło na Olę. Powoli nacisnęła klamkę. Za drzwiami czekali uśmiechnięci chłopacy, a widząc nas chyba jeszcze bardziej. (Harry i Niall prawdopodobnie nas poznali, bo spojrzeli na siebie dwuznacznie) Oczywiście nie obyło się bez jakiejś wpadki. Zwykle w nowych miejscach potykam się o progi. Tak było też i tym razem. Zamotałam się pod nogami Oli, która szła przede mną, uderzyłam się głową o drzwi i nie widząc nic przed sobą, potknęłam się. Niall podszedł z lekko uśmiechniętą twarzą i spytał się czy wszystko w porządku. Pewnie, że bolała mnie głowa...i palec u nogi, ale gdy ich w pełni zobaczyłam, zapomniałam o bólu. :) Louis już na początku chciał zabłysnąć, więc wziął ciastka i poczęstował nas. Po chwili zorientował się, że owych ciastek nie ma. Wszyscy od razu spojrzeli się na Niallera. On zrobił niewinną minę i z wypchanymi polikami powiedział "WHAT?!". Wyglądało to dość słodko, nie zaprzeczę. :3 Zaczęliśmy się śmiać. Tylko Zayn zachował powagę, a bynajmniej starał się ją zachować i spytał się o nasze imiona i skąd jesteśmy. Momentalnie ogarnęłam się i odpowiedziałam, szturchając Olę, żeby coś w końcu powiedziała. Hmmm. ciekawe co wtedy myślała...



_______________ 


Dziękujemy Wam za odwiedzanie naszego bloga. Cieszymy się, że ktoś tu był :) Dla 

wytłumaczenia:  jeszcze dzisiaj ukaże się dalsza część tego wątku. Celowo został on urwany w tym miejscu, więc bez obaw :) Jeszcze raz dziękujemy i zachęcamy do śledzenia opowiadania :)



~ Mrs.H ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz