*Ola*
Wzięłam głęboki wdech. Miałam przygotowaną „przemowę”, którą ćwiczyłam wiele, wiele razy. Nie chciałyśmy się skompromitować przed takimi osobami, więc już wcześnij ustaliłyśmy jak będzie wyglądało nasze spotkanie
-Cześć, ja jestem Ola, a to jest moja przyjaciólka Kinga-rozpaczęłam monogram , który znałam już niemal na pamięć-jesteśmy wielkimi fankami, uwielbiamy wszystkie piosenki w waszym wykonaniu i nie możemy uwierzyć, że tu jesteśmy- opowiadałam, ciągle przyspieszając tempo-bardzo podoba nam się w Londynie i …
-Stop ! – przerwał Liam- Ola, spokojnie. Może najpierw się przedstawimy, hm ? Raczej nie ładnie rozpoczynać rozmowę, nie wiedząc z kim się ją prowadzi ?
-Ale przecież my wiemy kim jesteście- odpowiedziała Kinga, lekko nie rozumiejąc jaką gafę popełniła.
Szturchnęłam ją łokciem. Daddy Direction, ledwo powstrzymując się od śmiechu,podszedł do nas.
-Hej, jestem Liam-przytulił nas na powitanie. Spojrzałyśmy na siebie. Czy to możliwe, że Liam Payne nas przytula? Czy to nie jest sen?
-A ja Zayn-następny, który zaczął nas przytulać…
-Jestem Louis- przywiatał nas z wielkim uśmiechem-aa, Ola, śliczna bluzka.
Spojrzałam na siebie. No tak. Miałam ubraną białą bluzkę w czerwone paski. Była identyczna jak ta, którą Lou miał dziś na konceercie.
-Eee, dzięki- odpowiedziałam lekko zdezorientowana.
Następnie podszedł do nas Niall. Na wstępie, zaczął nas przepraszać za te zjedzone ciastka. Tłumaczył nam, że przed koncertem chłopaki pochłoneli całe Nandos, nie zostawiając nic jemu, więc gdy nikt nie skupiał uwagi na nim uwagi,potajmenie wyżerał ciasteczka. Po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Ukratkiem, widziałam ten wzrok Kingi. Wpatrywała się w niego jak zaczarowana. Wiedziałam że jest w nim zakochana i jednym z jej marzeń było spotkać Nialla Horana. Wtem, poczułam blisko siebie czyjąś obecność.
-Ja jestem Harry, a dla przyjaciół po prostu Hazz-rzekł swoim niskim, ciepłym głosem, przytulając nas jednocześnie. Oniemiałam. Poczułam zapach jego perfum. Kolana pode mną się uginały.Przede mną stał mój ideał. Harry Styles. Największy przystojnaik z całej piątki. Zawsze chciałam go poznać, a tu jeszcze na dodatek, loczek, we własenj osobie mnie przytulał. Czy mogłam coś więcej chcieć od życia…
-Ekhm…- z rozmyślań wytrąciła mnie Kinga. Po chwili spostrzegłam się, na jaką idiotkę wyszłam.
Stałam przez dłuższy czasz zamkniętmi oczami i z mego bananem na twarzy, choć Hazz już dawno przestał mnie przytulać. Zauważyłam lekki uśmiszek chłopaka. Poczerwieniałam jak burak i schowałam twarz w dłoniach, udając że kicham.Nastała niezręczna cisza, lecz Pan Gaduła Louis szybko ją przerwał
-To co, opowiecie może coś nam o sobie- zapytał zachęcająco
Na moment spojrzałyśmy na siebie, nie wiedząc co powiedzieć . Po chwili, z wielkim przejęciem poinformowałyśmy ich o tym, w jaki sposób `złapałyśmy` One Direction Infection, o naszych codziennych rozmowach na facebooku, o naszych seansach Lajf Tur Łan Dajrekszyn i o tym, że zarazem kochając muzykę rock, bardzo plubiłyśmy spokojny i melodyjny pop. W naszych opowieściach nie zabrakło również wielu śmiesznyc wpadek, takich jak np. związananych z Hazzem na chemi :
„Powłoki?
Jakie loki ?!
Powłoki, Kinga.”
Czas mijał nieubłagalnie. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się z nimi tak, jakbyśmy znały ich przez wiele,wiele lat. Wtem do naszego `pokoju rozmów` wszedł menadżer chłopaków. Oznajmił, że musimy już kończyć nasze spotkanie, bo, tak jak on to ujął, „młodociane gwiazdki mają za chwile super, mega fantastyczny wywiad” . Ponownie wybuchneliśmy śmiechem. Lecz niestety, rzeczywiście nasza wizyta dobiegała końca. Cała piątka mocno przytuliła nas na pożegnania
-Bardzo dziękuejmy Wam za to spotkanie. Wspaniale nam się z wami rozmawiało i właśnie takich fanek chcemy mieć jak najwięcej- powiedział uśmiechnięty Liam z tym swoim brytyjskim akcentem.
Po chwili, Niall odciągnął Kignę na bok i wręczył jej małą karteczkę. Wyraz twarzy przyjaciółki- bezcenny. Zarumieniła się i szybko do mnie podbiagła.
Już miałyśmy wychodzić, gdy wtem, też ktoś mnie załapał za rękę i szepnął do ucha:
-Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy.
Moja euforia osiągnęła zenitu. Szybko wybiegłam z Kingą z ogromnej sali koncertowej. Po przeprawie się przez wszystkie sektory, wreszcie znalazłyśmy przed tą ogromną areną, na dworze.
-Czy to wszystko dzieje się naprawdę?!- zapytała rozpromieniona Kinga
-Sama nie wiem…- nie wiedziałam co odpowiedzieć- lecz jestem pewna jednego. Jeżeli to prawda, musimy to jakoś uczcić… - uśmiechnęłam się złowroga.
Kinga odwzajemniła mój uśmiech.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA- rozpoczęłyśmy nasze piski.
Nie interesowało nas to, że ludzie przez długi czas przypatrywali się naszym tańcom.
Teraz liczyło się tylko to, że nasze największe marzenie się spełniło.
*
-No mów, co co nasz Nialler dał ci przed wyjściem?! – zapytałam zadyszana. Było już dość późno, więc musiałyśmy przyspieszyć kroku, aby zdązyć na 23.00 do domu.
-Właśnie!-krzyknęła dziewczyna-Zupełnie o niej zapomniałam. Wyciągnęła karteczkę z torebki. Przez chwilę stała nieruchomo, a potem podała mi liścik.
-Przeczytaj to…- rzekła, lekko zdezorientowana.
Wzięłam głęboki wdech. Miałam przygotowaną „przemowę”, którą ćwiczyłam wiele, wiele razy. Nie chciałyśmy się skompromitować przed takimi osobami, więc już wcześnij ustaliłyśmy jak będzie wyglądało nasze spotkanie
-Cześć, ja jestem Ola, a to jest moja przyjaciólka Kinga-rozpaczęłam monogram , który znałam już niemal na pamięć-jesteśmy wielkimi fankami, uwielbiamy wszystkie piosenki w waszym wykonaniu i nie możemy uwierzyć, że tu jesteśmy- opowiadałam, ciągle przyspieszając tempo-bardzo podoba nam się w Londynie i …
-Stop ! – przerwał Liam- Ola, spokojnie. Może najpierw się przedstawimy, hm ? Raczej nie ładnie rozpoczynać rozmowę, nie wiedząc z kim się ją prowadzi ?
-Ale przecież my wiemy kim jesteście- odpowiedziała Kinga, lekko nie rozumiejąc jaką gafę popełniła.
Szturchnęłam ją łokciem. Daddy Direction, ledwo powstrzymując się od śmiechu,podszedł do nas.
-Hej, jestem Liam-przytulił nas na powitanie. Spojrzałyśmy na siebie. Czy to możliwe, że Liam Payne nas przytula? Czy to nie jest sen?
-A ja Zayn-następny, który zaczął nas przytulać…
-Jestem Louis- przywiatał nas z wielkim uśmiechem-aa, Ola, śliczna bluzka.
Spojrzałam na siebie. No tak. Miałam ubraną białą bluzkę w czerwone paski. Była identyczna jak ta, którą Lou miał dziś na konceercie.
-Eee, dzięki- odpowiedziałam lekko zdezorientowana.
Następnie podszedł do nas Niall. Na wstępie, zaczął nas przepraszać za te zjedzone ciastka. Tłumaczył nam, że przed koncertem chłopaki pochłoneli całe Nandos, nie zostawiając nic jemu, więc gdy nikt nie skupiał uwagi na nim uwagi,potajmenie wyżerał ciasteczka. Po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Ukratkiem, widziałam ten wzrok Kingi. Wpatrywała się w niego jak zaczarowana. Wiedziałam że jest w nim zakochana i jednym z jej marzeń było spotkać Nialla Horana. Wtem, poczułam blisko siebie czyjąś obecność.
-Ja jestem Harry, a dla przyjaciół po prostu Hazz-rzekł swoim niskim, ciepłym głosem, przytulając nas jednocześnie. Oniemiałam. Poczułam zapach jego perfum. Kolana pode mną się uginały.Przede mną stał mój ideał. Harry Styles. Największy przystojnaik z całej piątki. Zawsze chciałam go poznać, a tu jeszcze na dodatek, loczek, we własenj osobie mnie przytulał. Czy mogłam coś więcej chcieć od życia…
-Ekhm…- z rozmyślań wytrąciła mnie Kinga. Po chwili spostrzegłam się, na jaką idiotkę wyszłam.
Stałam przez dłuższy czasz zamkniętmi oczami i z mego bananem na twarzy, choć Hazz już dawno przestał mnie przytulać. Zauważyłam lekki uśmiszek chłopaka. Poczerwieniałam jak burak i schowałam twarz w dłoniach, udając że kicham.Nastała niezręczna cisza, lecz Pan Gaduła Louis szybko ją przerwał
-To co, opowiecie może coś nam o sobie- zapytał zachęcająco
Na moment spojrzałyśmy na siebie, nie wiedząc co powiedzieć . Po chwili, z wielkim przejęciem poinformowałyśmy ich o tym, w jaki sposób `złapałyśmy` One Direction Infection, o naszych codziennych rozmowach na facebooku, o naszych seansach Lajf Tur Łan Dajrekszyn i o tym, że zarazem kochając muzykę rock, bardzo plubiłyśmy spokojny i melodyjny pop. W naszych opowieściach nie zabrakło również wielu śmiesznyc wpadek, takich jak np. związananych z Hazzem na chemi :
„Powłoki?
Jakie loki ?!
Powłoki, Kinga.”
Czas mijał nieubłagalnie. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się z nimi tak, jakbyśmy znały ich przez wiele,wiele lat. Wtem do naszego `pokoju rozmów` wszedł menadżer chłopaków. Oznajmił, że musimy już kończyć nasze spotkanie, bo, tak jak on to ujął, „młodociane gwiazdki mają za chwile super, mega fantastyczny wywiad” . Ponownie wybuchneliśmy śmiechem. Lecz niestety, rzeczywiście nasza wizyta dobiegała końca. Cała piątka mocno przytuliła nas na pożegnania
-Bardzo dziękuejmy Wam za to spotkanie. Wspaniale nam się z wami rozmawiało i właśnie takich fanek chcemy mieć jak najwięcej- powiedział uśmiechnięty Liam z tym swoim brytyjskim akcentem.
Po chwili, Niall odciągnął Kignę na bok i wręczył jej małą karteczkę. Wyraz twarzy przyjaciółki- bezcenny. Zarumieniła się i szybko do mnie podbiagła.
Już miałyśmy wychodzić, gdy wtem, też ktoś mnie załapał za rękę i szepnął do ucha:
-Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy.
Moja euforia osiągnęła zenitu. Szybko wybiegłam z Kingą z ogromnej sali koncertowej. Po przeprawie się przez wszystkie sektory, wreszcie znalazłyśmy przed tą ogromną areną, na dworze.
-Czy to wszystko dzieje się naprawdę?!- zapytała rozpromieniona Kinga
-Sama nie wiem…- nie wiedziałam co odpowiedzieć- lecz jestem pewna jednego. Jeżeli to prawda, musimy to jakoś uczcić… - uśmiechnęłam się złowroga.
Kinga odwzajemniła mój uśmiech.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA- rozpoczęłyśmy nasze piski.
Nie interesowało nas to, że ludzie przez długi czas przypatrywali się naszym tańcom.
Teraz liczyło się tylko to, że nasze największe marzenie się spełniło.
*
-No mów, co co nasz Nialler dał ci przed wyjściem?! – zapytałam zadyszana. Było już dość późno, więc musiałyśmy przyspieszyć kroku, aby zdązyć na 23.00 do domu.
-Właśnie!-krzyknęła dziewczyna-Zupełnie o niej zapomniałam. Wyciągnęła karteczkę z torebki. Przez chwilę stała nieruchomo, a potem podała mi liścik.
-Przeczytaj to…- rzekła, lekko zdezorientowana.
„Kiedy się spotkamy?
Koniecznie zadzwoń – 123-456-789
Nie mogę się doczekać keidy się zobaczymy.
Niall xoxo"
Ponownie zapoznałam się z treścią liściku. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Kinga, Niall Horan chcę się z tobą spotkać- krzyknęłam gwałtownie- cz ty to rozmiesz ? Spodobałaś się mu.
-Alee…
-Żadne ale. Przecież wyrażnie napisał, że ma ochotę się z tobą spotkać. Nawet numer podał. Jutro do niego zadzwonimy. Koniec, kropka – powiedziałam stanowczo,ale zarazem radośnie. Byłam pewna, że Kinga bardzo tego pragnie, lecz nie miałaby odwagi sama się tego podjąć.
-Dziękuje ci, przyjacióko- zawołała radośnie, przytulając mnie-Mówię ci, to będą najlepsze wakacje w naszym życiu.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie nawzajem i pobiegłyśmy w stronę domu. ___________________________
I oto jest trzeci rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. :3
Dziękujemy bardzo za ponad 100 wejść.
Jeżeli czytacie te opowiadanie, to prosimy Was, abyście pozostawili po sobie jakiś ślad. Zależy nam bardzo, na waszej opinii. :)
Mr.S . :3
xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz